Matka

Była już bardzo słaba. Ręce z palcami wygiętymi, jak do modlitwy, z trudem utrzymywały paciorki różańca. Nie mogła już sama robić nic. Leżała nieruchoma. I wtedy przyszedł dzień, gdy wzięłam Mamę do siebie.

Umarła po prawie dwóch latach od tamtego dnia. Ostatnie dni Jej życia to było niebo. Łagodność Mamy, jej uśmiech delikatnie rysujący się na obolałej twarzy. Lubiłam patrzeć jak porusza niezauważalnie niemal wargami, wiem że całe jej istnienie stało się wtedy modlitwą. Obecność Mamy, której ciało stawało się z każdym dniem coraz bardziej przeźroczyste, było Obecnością Boga w moim domu.

Umarła pewnego ranka, tak cicho jakby nie chciała mnie obudzić… Jej duszę wziął na ręce anioł i zaprowadził – tak wierzę – do wszystkich, których całe życie kochała szaloną miłością. A w moim domu pozostał shalom. Pokój nie-z-tej-ziemi.

Taki prezent dostałam od Mamy, przyjmując Ją w swoim sercu.

Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. (J 19,25-27)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s