Jeśli Pan zechce…

Moje plany na przyszły rok. Moje cele do osiągnięcia. Chcę zrobić jutro to, czego nie udało mi się dzisiaj…

Zapyta ktoś, co w tym dziwnego? Trzeba mieć pragnienia, plany, chęci i realizować z wytrwałością, skutecznością cele, a potem uradować się nimi.
Dzisiaj, czytając zdanie z Listu św. Jakuba (4,15) zobaczyłam coś nowego i jednocześnie, istotowego dla mojego życia. Życia chrześcijanki. Fragment zdania brzmi: Jeżeli Pan zechce, i będziemy żyli, zrobimy to lub owo (…). 

Każde moje planowanie i każde działanie, poprzedzać Jeśli Pan zechce… Dlaczego? Bo to On jest pierwszy, On jest na początku każdej myśli, każdego dobra, każdego planu… On wie co jest najlepsze dla mnie. On widzi nie dzisiaj, ale całe moje serce i całe moje życie. I kiedy pamiętam o tym, to On faktycznie jest Panem mojego życia.

A gdy nie pamiętam, to ja staję się panią mojego życia. I niekoniecznie, pięknego życia.

Doradzałam wielu osobom, szkoliłam i towarzyszyłam im w rozwoju zawodowym i osobistym. Używaliśmy wielu narzędzi, które pomagały w stawianiu celów, porządkowaniu działań i ich skutecznej realizacji. Dzisiaj już tak nie chcę. Bo człowiek może stać się wtedy panem siebie, panem swojego życia.

I wszelkie poradniki samorealizacji, doskonalenia siebie, wzmacniania poczucia wartości i co tam jeszcze, stają się po prostu pustym kłamstwem, a doradcy przekłamują prawdziwy obraz człowieka i Boga, jeśli nie uwzględni się tego, że to Bóg zna najpiękniejszy i prawdziwy plan dla mnie.

Bo człowieka nie można zrozumieć bez Chrystusa – mówił do nas Jan Paweł II. I nie jest to tylko mądry cytat Papieża Polaka, ale głęboka, istotowa prawda. Bez Chrystusa nie zobaczymy, kim jesteśmy.

Czy zatem porzucić psychologów, psychoterapeutów, coachów, mentorów i innych życiowych doradców? Jak boli mnie ząb – idę do dentysty.  Jeśli mam emocjonalny nieporządek i napadają mnie jakieś omamy i zwidy… – skorzystam z porady psychologa, może nawet pójdę do psychiatry.

Ale nie u nich chcę szukać odpowiedzi na najgłębsze pytania o sens mojego istnienia, choć wielu chciałoby wejść w rolę Wszechmocnego.

Stawiam to pytanie, ale wolę iść za mądrzejszą radą: idź w stronę swojego serca, gdzie mieszka Bóg, który dał ci istnienie. Który widzi mnie całego, a nie w kawałku, tak jak widzi mnie drugi człowiek… Który nauczy miłować siebie samego, bo tylko On przyjmuje mnie całą, i taką, jaką jestem. Tylko Bóg umie kochać bezinteresownie na miarę pragnienia mojego serca. Tylko Jego miłość da mi poczucie wartości, która pozwoli mądrze i pięknie żyć.

Razem z Bogiem, z którym chcę budować miłosną więź, mogę odczytywać powoli plany na swoje życie i wspólnie radować się, gdy się spełniają. Z Nim moje życie staje się piękne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s