Ikona

Tak, jak zostaliśmy oszukani i zwiedzeni przez oczy, tak też przez oczy przyjdzie nasze ocalenie (o.Rainiero Cantalamessa).

Tak, jak przez oczy wchodzi do naszego serca cała brzydota tego świata, tak przez oczy może pojawić się znowu w nas, piękno. Jedną z dróg jest pisanie ikon.

IKONA choć z greki tłumaczy się jako obraz, to jednak zarezerwowana jest dla przedstawień świętych postaci lub scen biblijnych. Na lipową deskę nanosimy w ciszy i z cierpliwością, dziesiątki cienkich jak filmy, warstw farb temperowych. Zachowujemy starożytne techniki tworzenia kolorów, gruntowania deski czy zabezpieczania ikony. Ale praca nad ikoną to zaproszenie by zejść coraz głębiej, coraz głębiej… do swojego serca.

Kopiowanie rysunku na deskę z podlinników przechowywanych przez stulecia, a potem nakładanie farb ciemnych i widzisz, jak cała postać jakby schodziła w coraz większą ciemność. Najlepiej widać to na twarzy, gdy sankir pokrywa ją już całą, a potem, powoli, warstwa po warstwie, pociągasz pędzelkiem delikatnym, bo z włosia wiewiórki, i zaczyna się rozjaśniać. Ten moment to jak zmartwychwstanie. Gdy dojdziesz na sam szczyt, wtedy widzisz już światło spoza… To światło nanosimy sami, ale ono płynie ze środka postaci. Ikona skończona. Zobaczysz to w spojrzeniu postaci.

Czy każdy to widzi na ikonie? Nie wiem. Ale mogę coś powiedzieć o drodze spojrzenia. U św. Jana w Ewangelii mamy kilka słów, które określają widzenie, patrzenie. Jest blepo, które widzi to, co jest na zewnątrz i można uchwycić zmysłami. Jest stół, deska, pędzelki. Widzę to.

Inne patrzenie jest, gdy ktoś nagle wchodzi do sali, w której ludzie piszą ikony. Wchodzi, widzi osoby, mają na stole jakieś deski, trzymają pędzle, mieszają farby… Oo, coś tu się chyba dzieje…? – ci ludzie malują. To widzenie jest jak składanie puzzli, jest wiele elementów, ale złożone razem, ukazują coś, co przekracza już tylko pojedyncze kawałki obrazu. Grecy używali wtedy słowa theoreo.

Ale jest widzenie, które całkowicie cię przekracza. Dla chrześcijan, takie widzenie jest wiarą w Boga i Jego obecność w moim życiu. Widzę chleb i wino, a mówię: oto Ciało i Krew Jezusa Chrystusa!

Widzę też ikonę z wizerunkiem trzech aniołów siedzących przy stole, na którym w centralnym miejscu stoi kielich, a wszyscy przenikają się wzrokiem pełnym miłości – i rozpoznaję Trójcę Świętą. Orao, widzę i mówię: to jest Prawda! To JEST. I mogę zanurzyć się w tej Obecności, pozostać pod tym patrzeniem Boga na mnie. I to jest modlitwa.

Tak przed laty zobaczyłam w pewnej włoskiej wiosce w kościele, ikonę Jezusa Pantokratora. Zobaczyłam i padłam na kolana.

Boga można tylko adorować. I szukać Go w swoim sercu. Także pisząc kolejną i kolejną, i kolejną ikonę…

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s