Zobaczył i uwierzył

„A więc samo Życie objawiło się w ciele. Stało się tak dlatego, aby i oczy mogły ujrzeć rzeczywistość dostępną tylko sercu, by i serca zostały uzdrowione. Bo tylko serce może ujrzeć Słowo, ale ciało można dostrzec i oczami ciała. Zostało nam dane ujrzeć Słowo: stało się Ono ciałem, które można oglądać, aby w ten sposób zostało w nas uzdrowione serce, byśmy mogli nim ujrzeć Słowo (…)”.

Znalazłam te zdania u św. Augustyna w jego komentarzu do Listu św. Jana. I wszystko zatrzymało się na chwilę i ona wciąż we mnie trwa.

Bóg pozwala się malować na desce lipowej i szukać spojrzenia Syna. Ten Syn, Jezus – Słowo Ojca, przyjął moje ludzkie ciało, bym patrząc na Niego w ikonowym wizerunku, pozwoliła Mu uzdrawiać moje serce zranione przez grzech.

Bóg pozwala się zobaczyć w kolorach roznoszonych delikatnym pędzelkiem. Wychyla się zza ciemnych barw i tańczy rozświetlony „cytrynką” zmieszaną z tytanową bielą. Wysyła anioła, by utrzymał moją dłoń zmęczoną wielogodzinnym szukaniem Jego oblicza i w końcu odsłania swoje spojrzenie. JEST.
Siedzę nad deską, maluję oblicza święte i sama nie wiedziałam dlaczego co rano powracam do ikon pozostawionych samotnie późno w nocy…
Dziś św. Augustyn wytłumaczył mi Jana, który biegł do grobu w niedzielny poranek, wszedł, zobaczył i uwierzył. Ja nie widzę grobu, ani chusty, ani pustki, ani ciała Słowa, ale mogę zobaczyć Go sercem.

I gdy piszę Jego ikonę, patrzę godzinami na Niego, to On w tym czasie może uzdrawiać moje serce.

Reklamy